We love MUJI

Nikogo to wyznanie nie powinno dziwić, skoro jeden z działów MUJI w całości wypełniają zeszyty, zeszyciki, notesy, segregatory, teczki, kalendarze, czyli wszystko to, co kupujemy bez opamiętania, tylko dlatego, że jest z papieru.

Ci z Was, którzy są z nami na bieżąco na facebooku, dobrze wiedzą, że jak ogłaszamy wyjście na „drobne zakupy” do sklepu papierniczego, to magicznym sposobem zwykłe zakupy przeradzają się w dzikie buszowanie, a powrót przeciąga się z „zaraz wracam” do opóźnienia godnego PKP zimą („… 240 godzin, oczekujących informujemy, że opóźnienie może ulec  zmianie…”).

Nie inaczej jest z MUJI. Pierwszy raz zetknęliśmy się z tą japońską marką dobrych kilka lat temu w Paryżu i nigdy nie zapomnimy tej ekscytacji i melodii, z  jaką  Francuzki obecne w sklepie odpowiadały osobom dzwoniącym na ich komórki (i zadającym Pierwsze Pytanie „gdzie jesteś?”): – A mużi, a mużi!! Zresztą do tej pory właśnie tak wymawiamy tę nazwę,  doskonale zdając sobie sprawę, że prawidłowa wersja brzmi nieco inaczej:).

Główne założenia MUJI można sprowadzić do wspólnego mianownika, którym jest PRO-STO-TA. Prostota myślenia, przyjętych rozwiązań, fasonów, kolorów… Estetyczny minimalizm w połączeniu z bardzo silnym naciskiem na funkcjonalność. A nieco kolokwialnie: wytchnienie od pstrokacizny:).

Mniej więcej pół roku temu MUJI pojawiło się w Polsce, w warszawskiej Arkadii. Długo zbieraliśmy się z tym wpisem/opisem, ale kiedy kilka dni temu obejrzeliśmy ich wystawę, na której królują zwierzeta… z kartonu, wszystko stało się jasne: piszemy!

Odkładamy teraz swój honor na półkę i przyznajemy się bez bicia, że jesteśmy w stanie wydać dużo, nieprzyzwoicie dużo na zeszyty i inne „karteluszki”. Wszystko dlatego, że te z MUJI są naszym ideałem (i, co jednak ma znaczenie, wychodzą  taniej niż inne uwielbiane przez nas notesy, czyli moleskiny). Nie tylko dlatego, że jest duży, jak na polskie warunki, wybór zeszytów z recyklingowanego papieru. Przede wszystkim dlatego, że te notesy są… zwyczajne. Proste. Naturalne i skromne. Profesjonalne – nie rozpraszają uwagi niepotrzebnymi dekoracjami.

źródło – strona www

Może nawet w tej swojej prostocie są trochę nostalgiczne? Za każdym razem, jak widzimy któryś z wzorów czujemy nieprawdopodobnie silną potrzebę założenia tradycyjnego pamiętnika, albo chociaż zeszytu ze starannie zapisanymi przepisami kulinarnymi – byleby mieć z nimi regularny kontakt:).

Wykorzystanie papieru w MUJI to nie tylko zeszyty, ale o pozostałych przedmiotach napiszemy już innym razem:) [chociaż od razu możecie zwrócić uwagę na produkt bardzo na czasie, czyli kalendarze 2011:)].

źródło: sklep www

Dla rzetelności dodamy, że MUJI to nie tylko dział papierniczy, ale również m.in.: moda (damska i męska), ultra-praktyczny dział domowy (od mebli poprzez piękne japońskie naczynia oraz zmyślne systemy przechowywania, po drobne kuchenne i łazienkowe gadżety) i dział dla podróżników (nie zapominajmy, z jakiego kraju MUJI pochodzi:)).

Wszystkie zdjęcia pożyczyliśmy ze strony internetowej MUJI Polska.

Sklep online znajduje się TU; „nasz dział” – dokładnie tutaj:).

Jest też blog, na którym można znaleźć dodatkowe informacje na temat produktów.

Użytkownicy fejsbuka na pewno klikną TU:).

Reklamy

Jedna odpowiedź

  1. […] MUJI (w warszawskiej Arkadii, ale jest też sklep online, nieco szerzej o marce pisaliśmy kilka wpisów temu). Są trójwymiarowe i przedstawiają najbardziej kultowe miasta na Ziemi (m.in. Londyn, Paryż, […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: